Branża TSL to uniwersum, w którym dzieje się tak dużo, że potrzebna byłaby 24-godzinna transmisja “na żywo”, by być ze wszystkim na bieżąco. Dlatego w naszym cyklicznym przeglądzie staramy się mówić o tym, co naprawdę ważne; prezentować interesujące informacje, ciekawostki, sensacje oraz przybliżać dokonujące się w prawie zmiany. W tym tygodniu m.in. o konsekwencjach, jakie spotykają branżę transportową w związku z wojną na Ukrainie.

Do Polski nie wpuszczono białoruskich i rosyjskich pojazdów

Zgodnie z obowiązującymi w ramach Wspólnoty sankcji, białoruscy i rosyjscy przewoźnicy nie mogą swobodnie działać w krajach należących do Unii Europejskiej. Niedawno informowaliśmy o tym, że ciężarówki firm należących do krajów objętych ograniczeniami nie mogły wjechać na Łotwę. Ale sankcje te działają też już na polskich granicach. Jak wynika z zaprezentowanych przez Krajową Administrację Skarbową informacji, tylko pomiędzy 9 a 11 kwietnia na terytorium naszego kraju nie wpuszczono 236 pojazdów ciężarowych, należących do rosyjskich bądź białoruskich przewoźników. Swoje dane zaprezentowała też Litwa, która nie wpuściła na terytorium swojego kraju 250 pojazdów ciężarowych (pomiędzy 11-15 kwietnia). Z kolei Łotwa w ubiegły weekend (od soboty do niedzieli rano) nie wpuściła 152 ciężarówek. W niedzielę zakończył się okres przejściowy, pozwalający na dokończenie realizowanych już zleceń na terenie UE przez kierowców pracujących dla rosyjskich i białoruskich przewoźników.

 

Białoruś odpłaca się za unijne sankcje

Unijny zakaz dla przewoźników z Rosji i Białorusi nie jest jednostronny. Jak spodziewali się analitycy, w reakcji na nałożone przez Unię Europejską ograniczenia, tym samym tropem poszły białoruskie władze, które zablokowały firmom przewozowym z Unii Europejskiej możliwość wjazdu na terytorium Białorusi. Restrykcje te obowiązują od 16 kwietnia i mogą się okazać szczególnie bolesne dla polskich przewoźników, którzy – według szacunków – odpowiedzialni byli za obsługę 10 proc. ładunków transportowanych pomiędzy Unią Europejską a wschodem. Jak tłumaczą przedstawiciele branży, nie ma możliwości, by przedsiębiorcom udało się zrekompensować tę stratę zleceniami z innych kierunków. Dlatego, jak tłumaczą, niezbędne będzie rządowe wsparcie.

 

Wojna uderza w producentów ciężarówek

Sytuacja na wschodzie ma istotny wpływ na cały rynek motoryzacyjny – także na producentów pojazdów ciężarowych. Duże straty ponosi m.in. Volvo Trucks. Firma produkująca popularne ciągniki siodłowe poinformowała, że w bilansie za I kw. 2022 r. odpisze ok. 4 mld koron duńskich (ok. 423 mln dolarów). Jak przypomniał dziennik „Rzeczpospolita”, Volvo jako jedna z pierwszych firma  wycofała się z rynku rosyjskiego, odpowiadając w ten sposób na agresję Rosji na Ukrainie. Szwedzki koncern nie tylko czasowo zablokował sprzedaż i serwis swoich pojazdów, ale też zawiesił produkcję ciężarówek w zakładach pod Moskwą.

 

Rumunia będzie monitorować towary wrażliwe

Już od lipca Rumunia uruchomi system monitorowania przewozu towarów wrażliwych. Platforma RO e-Transport ma na celu uszczelnienie systemu podatkowego i wyłapywanie nieprawidłowości wynikających z nielegalnego obrotu towarami. Monitoringiem objęty zostanie m.in. transport warzyw i owoców, alkoholu czy materiałów budowlanych, czyli dóbr, które objęte są wysokim ryzykiem podatkowym. Wdrażany w Rumunii system jest podobny do działającego w Polsce rozwiązania SENT. Stwierdzenie naruszeń w zakresie realizowanych operacji będzie skutkowało poważnymi konsekwencjami, a kary będą wynosić nawet 50 tys. lei (ok. 47 tys. PLN) dla osób fizycznych i 100 tys. lei (ok. 94 tys. PLN) dla firm.

 

Sprzedał ciężarówkę, a policji zgłosił kradzież

Z nietypową sytuacją zmierzyli się niedawno policjanci z Koniecpola (woj. śląskie). 50-letni kierowca zgłosił im przed kilkoma miesiącami kradzież ciągnika siodłowego. Prowadzone przez śledczych dochodzenie ujawniło, że pojazd wcale nie został skradziony, ale sprzedany przez 50-latka firmie zajmującej się sprzedażą części samochodowych. Częściowo rozebrany pojazd odnaleziono w Częstochowie. Mężczyźnie został postawiony zarzut składania fałszywych zeznań.

 

Nowy terminal promowy w Gdyni wystartuje wkrótce

Trwa końcowe odliczanie do uruchomienia nowoczesnego terminalu promowego w Gdyni. Choć jego oficjalne otwarcie nastąpiło przed kilkoma miesiącami, wciąż czeka on na przyjęcie pierwszych pasażerów oraz promów (pierwotnie planowano, że stanie się to 1 stycznia 2022 r.). Według najnowszych informacji, nowoczesna infrastruktura ma zostać udostępniona w czerwcu br. Ale wiele tu zależy od pozytywnego przejścia wszystkich prób związanych m.in. z przepisami przeciwpożarowymi. Na szybkie uruchomienie nowego terminalu oczekuje szczególnie Stena Line, która wkrótce zamierza wprowadzić na linię z/do Gdyni nowe i olbrzymie promy E-Flexer. Wciąż nie wiadomo, kiedy z gdyńskiego portu zacznie pływać drugi operator promowy, którym będzie polski Polferries. Armator na razie nie ujawnił szczegółowych planów dotyczących swojej działalności w tym terminalu. Więcej informacji z branży promowej znajdziesz TUTAJ.

 

Źródła: TVN24, Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza, trans.info, PromySKAT

 

Jakub